### Trójkąt na Macie
W II Liceum Ogólnokształcącym w Bytomiu, w starej sali gimnastycznej pachnącej żywicą i potem, troje nauczycieli wychowania fizycznego stanowiło zgraną, choć ukrywaną przed światem, ekipę. Anna - trzydziestoparoletnia brunetka o atletycznej sylwetce, z jędrnymi piersiami i biodrami wyćwiczonymi latami biegów - była sercem zespołu. Michał, wysoki blondyn o szerokich barkach i wyrzeźbionym torsie, zawsze żartował, że to on jest „siłą napędową”. Tomasz, ciemnowłosy, nieco niższy, ale nie mniej umięśniony, z tatuażami na ramionach, dodawał drużynie drapieżności. Wszyscy znali się od studiów na AWF w Katowicach, a w Bytomiu pracowali razem od pięciu lat. Po lekcjach zostawali dłużej - niby planować zajęcia, w rzeczywistości przedłużać wspólne treningi, które od miesięcy iskrzyły napięciem.
Tego piątkowego wieczoru, pod koniec stycznia, szkoła opustoszała wcześnie. Za oknami szarzał zmierzch, a w sali paliło się tylko górne oświetlenie. Anna rozłożyła maty do akrobatyki, niby do ćwiczeń rozciągających. Michał zamknął drzwi na klucz, a Tomasz włączył cichą muzykę z telefonu - głęboki, pulsujący bit.
- Dziś bez ograniczeń - powiedziała Anna, zdejmując bluzę. Pod spodem miała tylko sportowy top opinający pełne piersi, sutki już stwardniałe od chłodnego powietrza i podniecenia.
Michał podszedł pierwszy. Przyciągnął ją do siebie, pocałunek był głodny, język wślizgnął się głęboko. Tomasz stał obok, patrząc, jak ręce Michała wędrują po plecach Anny, zsuwając top. Piersi wyskoczyły swobodnie - pełne, z ciemnymi sutkami. Tomasz podszedł z tyłu, objął Annę w pasie, jego dłonie powędrowały pod jej legginsy. Palce znalazły wilgotną szparkę, wsunęły się między wargi sromowe, drażniąc łechtaczkę.
Anna jęknęła w usta Michała. Michał zdjął koszulkę, odsłaniając twarde mięśnie brzucha i szeroki tors pokryty lekkim owłosieniem. Tomasz już rozpiął spodnie - jego penis, gruby i żylasty, wyskoczył napięty, główka lśniła od pierwszej kropli śluzu.
Anna uklękła na macie. Michał i Tomasz stanęli obok siebie. Wzięła ich obu do rąk - prawą dłonią objęła długiego, prostego kutasa Michała, lewą - grubszego, lekko zakrzywionego Tomasza. Naprzemiennie brała ich do ust: najpierw głęboko połknęła Michała, aż główka uderzyła w gardło, potem ssała Tomasza, językiem drażniąc spód żołędzi. Obaj jęknęli jednocześnie, ręce wplątane w jej włosy.
Michał nie wytrzymał długo. Pociągnął Annę na matę, zdarł jej legginsy i majtki. Rozchylił jej uda - cipka była już mokra, wargi nabrzmiałe, łechtaczka wystająca. Wsunął się w nią jednym pchnięciem - długim, pewnym. Anna krzyknęła z rozkoszy, gdy wypełnił ją po samą nasadę, jajami uderzając o jej pośladki. Tomasz klęknął przy jej głowie - brała go do ust, ssąc mocno, podczas gdy Michał ruchał ją rytmicznie, głęboko, wychodząc prawie cały i wbijając się znów.
Po chwili zmienili układ. Anna usiadła na twarzy Tomasza - jego język penetrował ją głęboko, ssąc łechtaczkę, palce masowały wejście do pochwy. Michał wszedł w nią od tyłu, w pozycji na czworaka - tym razem w dupę. Powoli, z lubrykantem, który zawsze nosili w torbie. Główka rozchyliła ciasny pierścień, centymetr po centymetrze, aż cały wszedł - Anna drżała, pełna w obu otworach naraz: język Tomasza w cipce, kutas Michała w odbycie.
Ale nie zapomnieli o sobie nawzajem. Tomasz podniósł się, Anna odwróciła się. Michał położył się na plecach, Anna usiadła na nim odwrotnie - jego penis znów w jej pochwie, głęboko. Tomasz stanął przed Michałem. Najpierw Anna ssała Tomasza, ale potem Michał sam wyciągnął rękę, objął jego kutasa, pociągnął do swoich ust. Wziął go głęboko - Tomasz jęknął głośno, gdy język Michała drażnił mu żołądź. Anna patrzyła, jak jej koledzy się nawzajem obsługują - Michał ssąc Tomasza, Tomasz masując jądra Michała.
W końcu Tomasz wszedł w Michała. Michał leżał na plecach, nogi uniesione - Tomasz nasmarował się lubrykantem i powoli wsunął w jego ciasny odbyt. Michał syknął, ale zaraz jęknął z rozkoszy, gdy Tomasz zaczął go pieprzyć - najpierw delikatnie, potem mocniej, głęboko. Anna usiadła na twarzy Michała - jego język lizał jej cipkę, podczas gdy Tomasz rżnął go rytmicznie.
Ostatni układ był najostrzejszy. Anna położyła się na plecach. Michał wszedł w jej pochwę - mocno, szybko. Tomasz wszedł w Michała od tyłu - łańcuch ciał: Tomasz pieprzył Michała, Michał pieprzył Annę. Ruchy synchronizowały się - każde pchnięcie Tomasza wbijało Michała głębiej w Annę. Anna masowała sobie łechtaczkę, piersi podskakiwały w rytm uderzeń.
Orgazm przyszedł falą. Najpierw Anna - jej pochwa zacisnęła się na Michale, sok spływał po udach. Potem Michał - wypełnił ją gorącym nasieniem, głębokimi pchnięciami. Tomasz wyciągnął się i doszedł na ich ciałach - gęste strumienie spermy spadły na brzuch Anny i tors Michała.
Leżeli potem na macie, spoceni, spleceni. Anna między nimi, ręce na ich wciąż półtwardych kutasach.
- Następna lekcja w poniedziałek? - zapytała z uśmiechem.
- Po godzinach - odparł Michał.
- I bez ograniczeń - dodał Tomasz.
W sali gimnastycznej w Bytomiu zapadła cisza, przerywana tylko ciężkimi oddechami trójki, która właśnie odkryła swój najdoskonalszy układ.
Ogień na macie
-
Kuśka
Re: Ogień na macie
Ależ to jest smaczne 😎 poproszę o jeszcze. I więcej męskiego seksu.


